Smerf Ważniak marketingu: szczególny przypadek Byrona Sharpa
W każdej wiosce musi być ktoś, kto wie lepiej. Ma książkę pod pachą, okulary na nosie i niepokojącą zdolność psucia zabawy ludziom, którzy właśnie zaczęli wierzyć w swoją piękną opowieść. W marketingu taką rolę przez lata odgrywał Byron Sharp.
Dlaczego Sharp był potrzebny
Marketing przed Sharpem miał mnóstwo pięknych złudzeń: magiczną lojalność, głębokie relacje z proszkiem do prania, plemiona fanów, które miały utrzymać wielkie marki przy życiu. Sharp i Ehrenberg-Bass wnieśli zimną wodę: marki rosną głównie przez penetrację, dostępność mentalną i fizyczną, a większość ludzi kupuje rzadko, nieregularnie i bez metafizycznej więzi z marką.
Sharp jako odtrutka
Największa wartość Sharpa polega na tym, że odebrał branży część wygodnych narracji. Jeżeli marka chce rosnąć, musi zdobywać nowych kupujących. Jeżeli chce być wybierana, musi przychodzić do głowy w sytuacjach zakupu. Jeżeli chce mieć sprzedaż, musi być dostępna. To brutalne i zdrowe.
Problem zaczyna się przy wyznawcach
Każda mocna teoria ma ten sam los: najpierw porządkuje chaos, potem część ludzi zamienia ją w pałkę. Penetracja, light buyers, mental availability, distinctive assets — to są użyteczne pojęcia, ale słownik nie jest strategią. Prawo statystyczne nie rozwiązuje konkretnego problemu konkretnej marki.
Czego Sharp nie załatwia
Sharp świetnie opisuje, jak duże marki rosną w istniejących kategoriach. Nie powie jednak founderowi, które pole gry ma zająć. Nie rozwiąże dywergencji. Nie wymyśli powodu wyboru. Nie zastąpi pozycjonowania. Do tego potrzeba Riesa, Portera, kreatywności, danych i odwagi decyzyjnej.
Puenta
Byron Sharp jest Smerfem Ważniakiem marketingu, którego branża potrzebowała. Przyszedł z książką i popsuł wiele bajek. Ale nawet najlepszy Ważniak nie powinien rządzić całą wioską. Marketing potrzebuje danych, pozycjonowania, kreacji, dywergencji i realnej dostępności. W nadmiarze nawet lekarstwo staje się nową chorobą.
Źródło pierwotne
Oryginalna publikacja Macieja Pichlaka: otwórz źródło.
Masz decyzję strategiczną, kreatywną albo produktową do sprawdzenia? Zamieńmy ją w widzialny prototyp, który pokaże, czy rynek widzi wartość.
Porozmawiajmy →