PL
Artykuł Macieja Pichlaka

Segmentacja w praktyce: czego naprawdę możemy się po niej spodziewać

Maciej PichlakMetascope® Thinkingpełna wersja redakcyjna

Segmentacja brzmi profesjonalnie. Kolorowe klastry sugerują, że chaos rynku został oswojony. Problem polega na tym, że wiele segmentacji daje firmie przede wszystkim komfort poznawczy, a nie decyzję biznesową.

Mapa, nie magia

Segmentacja dzieli rynek. Targeting wybiera, gdzie firma realnie inwestuje zasoby. Można mieć świetną mapę segmentów i żadnej decyzji. Można znać „ambitnych pragmatyków” i „cyfrowych odkrywców”, a potem nadal komunikować wszystko do wszystkich.

Segmenty bez ekonomii są literaturą

Najbardziej niebezpieczne są segmentacje, które opisują ludzi ciekawie, ale nie mówią, gdzie są pieniądze. Segment może być fascynujący kulturowo i bezwartościowy biznesowo: mały, drogi w dotarciu, niskomarżowy albo głośny w socialach, ale słaby w zakupie.

Sharp, Ritson i praktyka

Spór o segmentację nie jest zabawą akademicką. Duża marka FMCG może potrzebować szerokiego zasięgu i prostych category entry points. Mały challenger może potrzebować ostrego wejścia przez segment, którego lider nie obsługuje. B2B będzie segmentować po wartości kontraktu, cyklu sprzedaży i potencjale pipeline’u.

Test segmentacji

Najlepszy test segmentacji polega na materializacji. Pokaż segmentowi landing, film, komunikat, wariant oferty albo hook. Potem sprawdź, czy zachowuje się inaczej: czy konwertuje, daje lepsze leady, wyższą marżę, krótszy cykl sprzedaży albo lepszy sygnał w CRM.

Puenta

Segmentacja pomaga zobaczyć rynek. Nie wybiera za firmę. Najlepsze segmentacje kończą się decyzją, budżetem, ofertą, kreacją, kanałem i pomiarem. Najgorsze kończą się nazwami segmentów, które wszyscy zapominają po trzech miesiącach.

Źródło pierwotne

Oryginalna publikacja Macieja Pichlaka: otwórz źródło.

Metascope®

Masz decyzję strategiczną, kreatywną albo produktową do sprawdzenia? Zamieńmy ją w widzialny prototyp, który pokaże, czy rynek widzi wartość.

Porozmawiajmy →