„Nic nie przebije Jet2holiday” – jak zwykła reklama stała się viralem marketingowym
Jet2holidays zrobiło reklamę, jakich powstają tysiące: słońce, rodzina, wakacje, promocja cenowa i głos mówiący „Nothing beats a Jet2 holiday”. A potem internet zrobił z niej coś znacznie ciekawszego.
Zwykła reklama, drugie życie
Na TikToku audio z reklamy zaczęło być używane do filmów pokazujących wakacyjne katastrofy, chaos, deszcz, potknięcia i sytuacje sprzeczne z katalogową idyllą. Im bardziej absurdalny obraz, tym lepiej działał radosny soundtrack.
Dlaczego to zadziałało
Audio było rozpoznawalne. Kontrast był natychmiastowy. Format był prosty do powtórzenia. Każdy, kto miał nagranie z nieudanego urlopu, mógł wejść w trend. Marka miała szczęście, ale szczęście spotkało przygotowany asset.
Jingle wrócił przez tylne drzwi
Przez lata branża traktowała jingle jak relikt starej reklamy. Jet2 przypomniało rzecz bardzo prostą: pamięć lubi powtórzenie. Jeżeli marka ma dźwięk, frazę i rytm, które ludzie mogą powtarzać, parodiować i przenosić do własnych sytuacji, ma asset silniejszy niż kolejny ładny key visual.
Viral nie zawsze pomaga
Mem pokazywał często sytuacje negatywne. To nie była kontrolowana kampania brand love. To był przejęty kod marki. Taki viral trzeba czytać bez histerii: marka dostaje mental availability, ale ryzykuje, że stanie się skrótem dla chaosu.
Puenta
Jet2 nie stworzyło virala według planu. Stworzyło asset, który nadawał się do przejęcia. Marketerzy marzą o viralach, ale często nie dają ludziom nic, co da się łatwo powtórzyć, zanucić, sparodiować albo wkleić pod własne życie.
Źródło pierwotne
Oryginalna publikacja Macieja Pichlaka: otwórz źródło.
Masz decyzję strategiczną, kreatywną albo produktową do sprawdzenia? Zamieńmy ją w widzialny prototyp, który pokaże, czy rynek widzi wartość.
Porozmawiajmy →